Metoda Feldenkraisa® to bazująca na ruchu eksperymentalna forma uczenia się stworzona w celu polepszenia różnorodnych aspektów życia fizycznego i psychicznego.

Połóż się i zauważ, które partie twojego ciała dotykają podłogi… Poczuj długość swego kręgosłupa… Most między twoimi lędźwiami a podłogą… Gdy twoje dłonie swobodnie opadają nad twarzą, przybliż do siebie łokcie, następnie oddal je od siebie i poczuj co się dzieje w twoich łopatkach?… Czy ruch ten coś ci przypomina?… Być może ruch skrzydeł ptaka?…

Te proste komunikaty wypowiadane na lekcjach grupowych „Świadomości poprzez ruch”, mające na celu wyostrzenie uwagi ucznia, by mógł się skupić na poszczególnych ruchach i pogłębieniu świadomości swego ciała, prowadzą ku odkryciu nowych, być może dotąd nieznanych rejonów jego ciała. Uczą go tym samym jaki jest, jakie są jego ograniczenia i możliwości, uczą go również wyrozumiałości. „Niech zakres ruchu będzie początkowo nieznaczny. Możesz stopniowo go pogłębiać. Jednak nigdy nie przekraczaj punktu granicznego, za którym zaczynasz się siłować z własnym ciałem…”

W metodzie Feldenkraisa nie rozciągamy się, staramy się nie wprowadzać swego ciała w stan bólu, choć nie znaczy to, że nasze mięśnie nie pracują, a my jesteśmy ciągle w stanie przyjemnej nieważkości. Tak nie jest, bo nasze ciało porusza się w polu grawitacji, ciąży ku ziemi, opada. By podnieść rekę oprócz intencji zjedzenia jabłka, musimy użyć naszych mięśni i stawów, by doprowadzić owoc do ust, zrobić coś na przekór sile grawitacji, nie poddać się jej, lecz jednocześnie sprawić, by ruch nasz był jak najbardziej płynny, niekompensacyjny. Chodzi o to, by nauczyć nasze ciało rozluźniać te partie, które są niepotrzebne w danym ruchu, które zahamowują jego swobodę, powodują spięcia, wzrost napięcia mięśniowego, przeróżne dolegliwości. By nasze ciało było swobodne w danym ruchu, z jednych mięśni musi skorzystać, inne musi rozluźnić, jedne stawy muszą aktywnie wziąć w nim udział, innym musimy dać odpocząć.

Proste lekcje ruchowe wypracowane przez Moshe’go Feldenkraisa nie tylko uczą nas świadomości naszego ciala, ale są przede wszystkim pracą mózgu, wytyczeniem nowych ścieżek neuronalnych, nowych możliwości, strategii ruchowych i psychicznych. Już w latach 50 XX wieku, jeszcze na wiele lat zanim potwierdziły to badania naukowe, Moshe Feldenkrais podkreślał, że mózg ludzki jest nadzwyczaj plastyczny, trzeba mu tylko dać szansę. Plastyczność mózgu ludzkiego sprawia, że do późnego wieku jesteśmy w stanie uczyć się i tym samym zmieniać swoje nawyki ruchowe, myślowe, życiowe. Nie bez przyczyny Feldenkrais obstawał przy tym, iż w jego metodzie chodzi przede wszystkim o to, by mieć gibki umysł, czego konsekwencją, a nie celem samym w sobie, jest gibkie ciało. Ciało i umysł według twórcy metody są nierozłączne, dlatego dzięki grupowym lekcjom „Świadomości poprzez ruch” oraz indywidualnym lekcjom „Integracji funkcjonalnej” możemy poprawić nie tylko swą kondycję fizyczną, ale i psychiczną, możemy ulżyć nie tylko swym bólom, ale i lękom, niepokojom, nie tylko zwiększyć poczucie równowagi, koordynację ciała, poprawić podstawowe funkcje: siadanie, wstawanie, chodzenie…, ale i zmniejszyć napięcie, nerwowość, somatyczne reakcje obolałej psychiki. Mimo że sam Moshe Feldenkrais odżegnywał się od nazywania swej metody terapią, jednak zważywszy na świadectwa osób praktykujących metodę Feldenkraisa, nie da się zaprzeczyć, że nie będąc terapią, odziałuje na swych uczniów terapeutycznie. Mimo to lekcja metody Feldenkraisa nie działa jak tabletka, pigułka usuwająca jedynie objawy, jest raczej pracą u podstaw, wymagajacą od ucznia, by wziął na siebie odpowiedzialność za własne życie, za własne ruchy, za działanie w codzienności, by zaakceptował przeszłość i szedł ku przyszłości, ku lepszemu samopoczuciu, ku odmianie i odnowie.

W metodzie tej nauczyciel nigdy nie jest odbiciem lustrzanym ucznia. Nauczyciel na zajęciach grupowych słownie naprowadza na ruchy, a każdy uczeń w ramach własnych możliwości, bada zastaną w sobie ruchomą rzeczywistość. Bez odbicia lustrzanego nauczyciela oraz bez jakiegokolwiek odniesienia do sąsiada, który może na tej samej lekcji stanąć obok nas na głowie, podczas gdy my zatrzymamy swoją eksplorację na mikroruchach. To nie ma znaczenia. Doświadczenie każdego ucznia jest jedyne w swoim rodzaju. Metoda Feldenkraisa uczy nas akceptować swoje możliwości i w ich ramach dokonywać odkryć. Stawiać przed sobą nowe wyzwania, ale skrojone na własną miarę. By skroić je właściwie, musimy przede wszystkim lepiej poznać siebie. I to właśnie czyni metoda: uczy nas uczyć się bycia sobą, na przekór innym lub w relacji do i odróżnieniu od innych, zaznajamia nas z daną partią naszego ciała w relacji do innej oraz w odróżnieniu od niej. Różnice są czymś fundamentalnym, to z nich właśnie człowiek wyprowadza swoje pierwsze niemowlęce ruchy. Bez odróżnienia/dyferencjacji poszczególnych palców dłoni dziecko nie mogłoby zacząć chwytać, bez odróżnienienia od siebie poszczególnych głosek, dziecko nie mogłoby zacząć mówić. Człowiek dorosły w toku życia zapomina o różnicach we własnym ciele, w jakiejś mierze wypiera je namacalnie ze swego ciała, co uwidacznia się w jego ruchu: w nadmiernym użyciu karku, gdy patrzy w górę na niebo, a jego mózg zapomina, że w wygięciu może uczestniczyć cały kręgosłup, żebra, mostek; w nadwyrężaniu prawego ramienia, gdy siedzi i w tej pozycji sięga po coś, co leży na wyciągnięcie ręki i bynajmniej nie przychodzi mu do głowy, że mogłoby wziąć udział w tym ruchu całe ciało, że mógłby unieść nieznacznie lewy pośladek do góry i pozwolić kręgosłupowi na skręt. Wzorce ruchowe tak bardzo są w nas zakorzenione, że zazwyczaj spontanicznie wybieramy ruch nawykowy. A można by przecież inaczej. Można by spróbować działać mniej impulsywnie, obdarzyć swój ruch niekiedy uwagą i poczuć, czy nasze ciało potrafi inaczej. Być może to inaczej przyniesie ulgę nie tylko naszym obolałym plecom, nadgarstkom, kolanom, ale i naszym myślom.